Swojski krajobraz, świeże powietrze i regionalna kuchnia - świętokrzyska wieś lat cieszy się zainteresowaniem turystów z kraju i zagranicy. Gospodarze zaprezentowali dziś swoje wyroby na dziesiątym jubileuszowym Jarmarku Agroturystycznym w Tokarni, a już od przyszłego roku będą mogli je sprzedawać bez ograniczeń.

- Mieliśmy przyjemność gościć u nas ludzi z Japonii, trzy rodziny mieliśmy nawet z Australii – mówi Adam Barwicki, z jednego z agroturystycznych gospodarstw. Do tego turyści ze Stanów Zjednoczonych, Nowej Zelandii i niemal wszystkich państw europejskich.

- Większość naszych gości jest z polecenia swoich znajomych lub rodziny, których gościliśmy wcześniej – mówi Barwicki. Na agrowczasowiczów czekają tu domki letniskowe, zadaszone miejsce na grila, plac zabaw i regionalna kuchnia - wszystko w samym sercu Gór Świętokrzyskich.

Na taki odpoczynek już po raz szósty zdecydowali się państwo Cieślakowie. Przyjeżdżąją tu z dziećmi, mogą zabrać również swojego psa. Gospodyni proponuje takie przysmaki jak soki własnej produkcji, konfitury i ogórki także swoje.

Robienia domowych przetworów letnicy mogą nauczyć się w gospodarstwie państwa Zmarzłych na Ponidziu. Dziś zostały one zaprezentowane na jarmarku. Od przyszłego roku gospodarze będą mogli nimi legalnie handlować - dzięki tak zwanej sprzedaży bezpośredniej. Odprowadzą od niej dwuprocentowy podatek. W Świętokrzyskiem jest około 350. gospodarstw agroturystycznych. I choć letników nie brakuje to przyjeżdżają tu głównie w okresie wakacyjnym. Co zrobić, by gościli tu przez cały rok? Według Jacka Kowalczyka - prezesa Regionalnej Organizacji Turystycznej w Kielcach - gospodarze powinni się jednoczyć i skupiać w ramach Lokalnych Grup Działania.

Podczas Jarmarku Agroturystycznego swojskich specjałów można było spróbować podczas konkursu kulinarnego „Rarytas Wiejskiej Gospodyni”. Najbardziej smakowała zupa owocowa czyli garus.