Monety, srebro, broń – w Świętokrzyskiem nie brakuje poszukiwaczy skarbów, którzy wykopaliskom i badaniom archeologicznym poświęcają każdą wolną chwilę. Robią to z pasji i zgodnie z prawem. Ale nie brakuje też takich osób, które zajmują się tym nielegalnie.

Pięć kopiejek z 1878 roku – tak doskonale zachowaną monetę znalazł Dawid Stec. Archeologią interesuje się od dziecka. Dziś należy do Stowarzyszenia Eksploracyjnego na rzecz Ratowania Zabytków SAKWA.

– Na początku było to takie proste, czyli oglądanie filmów, książki, m.in. „Pan samochodzik i templariusze”. Z biegiem lat doszły poważniejsze rzeczy, czyli zainteresowanie historią. I historia, w połączeniu z tą ciekawością, zrodziła poszukiwacza – mówi Dawid Stec.

Poszukiwacza legalnego. Bo, zgodnie z obowiązującym prawem, przedmioty znalezione przypadkowo lub podczas badań archeologicznych należą do Skarbu Państwa. Za prowadzenie nielegalnych wykopalisk grozi kara finansowa, ograniczenie wolności, a nawet areszt.

Dlatego najpierw trzeba uzyskać zgodę konserwatora zabytków na prowadzenie wykopalisk. Po ich znalezieniu muszą trafić na przykład do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Kielcach.

Kość do gry sprzed niemal dwóch tysięcy lat odnaleziono koło Działoszyc. Rocznie pracownicy dostają od mieszkańców świętokrzyskiego od kilku do kilkunastu przedmiotów. – Zazwyczaj kierujemy wniosek do ministra kultury o nagrodzenie takiej osoby nagrodą ministra, musimy dochować wszelkich procedur – mówią urzędnicy.

Część przedmiotów jest poddana zabiegom konserwatorskim, później trafiają do muzeów.

W Kamienicy „Pod trzema herbami” znajdować się będzie ekspozycja archeologiczna Muzeum Narodowego w Kielcach, która składać się będzie z najcenniejszych eksponatów znalezionych przez poszukiwaczy skarbów. – Jeśli ktoś raz spróbuje, nie jest się w stanie się z tego wyleczyć – mówi Dawid Stec.