Powody mogą być różne: okup albo chęć zemsty. Porwania w Polsce zdarzają się dużo częściej niż pokazują to policyjne statystyki. Jak zachować zimną krew w sytuacji gdy nic od nas nie zależy? Prawdę o koszmarze uprowadzonych można zobaczyć w spektaklu „Porwanie”. We włoszczowskim domu kultury rozpoczęły się próby. Dochód z biletów ma wesprzeć podopiecznych fundacji „Jesteśmy blisko”.

Panika, szok, niepewność – ofiary porywaczy mogę zrobić tylko jedno: nie tracić nadziei. Ta historia wydarzyła się naprawdę. Przestępcy porwali córkę biznesmana dla okupu. Byli bezwzględni.

Dla Grzegorza Mikołajczyka to reżyserski debiut. Przygotowując spektakl korzystał z własnych doświadczeń. Na co dzień szkoli antyterrorystów. W Polsce do porwań dochodzi niemal co drugi dzień, zwykle dla okupu albo wyrównania rachunków.

Spektakl ma pokazać, jak zachować się w sytuacji zagrożenia, by przeżyć. – Żadne procedury bezpieczeństwa nie mówią, jak się w takiej sytuacji zachować. Tu musi działać zdrowy rozsądek i współpraca z porywaczem – podkreśla Grzegorz Mikołajczyk, producent spektaklu. Zasada jest jedna: lepiej nie stawiać oporu, to budzi agresję, a wtedy zakładnik dla porywaczy staje się ciężarem.

W tym spektaklu nie brakuje brutalnych scen. Na scenie, obok profesjonalnych aktorów, występują też policjanci. Producent zaprosił do współpracy też młodych artystów z Włoszczowy. Wszyscy występują charytatywnie. Premiera spektaklu odbędzie się 28 października w domu kultury we Włoszczowie.