Kolejny raz nie doszło do rozpoczęcia procesu w sprawie Cecylii R., byłej dyrektorki jednego z kieleckich banków. Kobieta zarządzała pieniędzmi zamożnych klientów. Oskarżona jest o przywłaszczenie ponad dwóch milionów złotych klientów. Cecylia R. znów nie stawiła się w sądzie.

Problemy z sercem. Taką dokumentację medyczną przedstawił w sądzie pełnomocnik Cecylii R. Oskarżona przebywała w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach. Z zaświadczeń lekarskich wynika, że oskarżona będzie mogła stawić się na rozprawę dopiero w maju. Dlatego sąd powołał biegłego kardiologa. By ustalił stan zdrowia oskarżonej i to, kiedy może stawić się w sądzie.  Na razie odroczono proces na czas nieokreślony. Obrońca kobiety nie chce komentować sprawy.

Akt oskarżenia trafił do sądu ponad półtora roku temu. Prokurator równolegle złożył wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania rozprawy. - I wymierzenie oskarżonej kary łącznej 5 lat pozbawienia wolności z jej zawieszeniem i naprawienia szkody pokrzywdzonym. Ostatecznie do takiego wyroku nie doszło – informuje prok. Daniel Prokopowicz Prokuratura Okręgowa w Kielcach.

Bo poszkodowani chcieli zwrotu pieniędzy wraz z obiecanymi odsetkami z lokat. Na to prokuratura nie mogła się zgodzić. Cecylia R. przez lata opiekowała się pieniędzmi zamożnych klientów. W placówce banku w centrum Kielc zakładała lokaty z korzystnym oprocentowaniem.

Jednym z poszkodowanych jest Czesław Bujak. Powierzał pieniądze Cecylii R. od lat dziewięćdziesiątych. Wpłacał gotówkę w siedzibie banku. - Wchodziłem do pokoju tzw. VIP-owskiego. Te pieniądze dawałem, ona szła do kasy zapłacić. Za jakieś 10-15 min. przychodziła z dokumentem – relacjonuje Czesław Bujak - jeden z poszkodowanych.

Jak się później okazało, Cecylia R. w banku nie pracowała już od kilku lat. Posługiwała się podrobionymi dokumentami i pieczątkami. Czesław Bujak stracił ponad milion złotych. Podobnie pan Krzysztof - Ta pani potwierdzała, że są te pieniądze. A jak chciałem te lokaty zlikwidować, to wtedy się okazało, że ich nie ma – mówi pan Krzysztof. Poszkodowani liczą się z tym, że oskarżona Cecylia R. nie zwróci im pieniędzy. - Są szanse odzyskania tych pieniędzy od banku i w takim kierunku podjęliśmy czynności – mówi r. pr. Aleksander Meresiński pełnomocnik pokrzywdzonego i dodaje - To jednak zależy od wcześniejszego zakończenia tej sprawy karnej.

Sprawy, która wciąż nie może się rozpocząć. Cecylii R. grozi do dwunastu lat więzienia.