Smog daje znowu o dobie znać nad Kielcami. Normy stężenia niebezpiecznych pyłów w powietrzu przekroczone nawet kilkanaście razy i to od paru dni. Problem smogu w stolicy regionu powraca. Sprawdzamy jak się bronić przed tym gdy powietrze dosłownie gryzie w oczy.

Smog, utrzymuje się na Kielcami od kilku dni, a wraz z nim fatalny stan powietrza. Kielczanie sami odnajdują przyczyny zanieczyszczenia. Do naszej redakcji napływają zdjęcia wskazujące na powody zanieczyszczeni, wśród nich między innymi dym wydobywający się z kominów.

Stefan Buchcic by zimą ogrzać dom zużywa nawet 6 ton węgla. Jego zdaniem to właśnie zła jakość opału w największym stopniu odpowiada za smog. - Rozmaicie jest to oszukane - niby dobry jest, a niedobry jest, kopci się, albo sam kamień – mówi Stefan Buchcic.

Trujący smog jest niebezpieczny zwłaszcza dla osób starszych i małych dzieci. Lekarze wskazują na liczne, szkodliwe związki chemiczne – a wśród nich na dwutlenek węgla czy dwutlenek siarki. To tylko część trującej mieszanki, którą wdychamy. Dlatego najlepiej jej unikać. - Jeżeli się okaże, że to stężenie pyłów respirabilnych poniżej 2,5 czy 5 mikronów jest znacznie przekraczające normy, to lepiej przebywać w domu – zaleca lek. med. Anna Latos alergolog. Niestety jest to często niemożliwe. Dlatego dziś w Krakowie i na Śląsku ci, którzy zostawili samochód pod domem mogli - po raz kolejny - za darmo jeździć komunikacją miejską. W Kielcach taką decyzje podjęto do tej pory tylko raz.

Miejskie władze zapewniają, że problem dostrzegają, ale rozwiązania muszą zapaść na szczeblu rządowym. - Po prostu wycofać ze sprzedaży węgiel pozagatunkowy - to jest 80 % problemu, a wszystkie inne to są pozorowane działania – uważa Wojciech Lubawski prezydent Kielc.

Podobnego zdania są miejscy radni. - Przede wszystkim mówić, tłumaczyć te kwestie edukacyjne uświadamiające wprowadzić już nawet do szkół podstawowych i na tych terenach gdzie jest głownie zabudowa jednorodzinna mówić, jakie to przynosi negatywne konsekwencje dla naszego zdrowia – twierdzi Agata Wojda kielecka radna.

Na razie mieszkańcy muszą czekać na koniec sezonu grzewczego. Czyli - aby do wiosny.