Owczarze powiadają, że kiedy na świat zaczynają przychodzić młode baranki to znak, że zbliża się Wielkanoc. Tej wiosny na Ponidziu urodziło się ich około pięćdziesięciu. Nie bez przyczyny kojarzymy je Zmartwychwstaniem Pańskim. Baranek Boży to symbol ofiary jaką Jezus Chrystus złożył na krzyżu dla odkupienia naszych grzechów.

Owce czarnogłówki pojawiły się na Ponidziu w zeszłym roku, późną wiosną. Z Bieszczad sprowadzono ich w sumie około 200 sztuk. Hodowane są w sześciu gospodarstwach rolnych. W Młodzawach, kiedy zrobi się ciepło owce będą wypasane w lesie. - Ładnie się chowają, same jedzą niektóre. Jestem zadowolony z tego chowu, na razie jest dobrze - mówi Zdzisław Mider, owczarz z Ponidzia. - Oprócz aspektu społecznego, tego, że po latach owczarstwo wraca na Ponidzie, mamy jeszcze aspekt przyrodniczy. Mają za zadanie wygryzania tego, co szkodzi murawom i świetlistym dąbrowom - wyjaśnia Włodzimierz Rudolf ze Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych.

Dąbrowa to najbogatszy florystycznie typ lasów polskich. Przez całe wieki utrzymywane były dzięki wypasaniu krów i owiec. Ale teraz krów na Ponidziu jak na lekarstwo, a owiec nie ma prawie w ogóle. - To bardzo miłe zajęcie i myślę, że będzie dochodowe. Po skończeniu programu zamierzam dalej je hodować i powiększać stada - zapowiada Piotr Mider, także owczarz, syn pana Zdzisława. Śmieje się, że owce trzeba siła zabierać z lasu jesienią nie dlatego, że robi się zimno, ale dlatego, że inaczej wyjadłyby wszystko, do gołej ziemi.

Kto ma owce ten, ma co chce – mówi ludowe przysłowie. Tej wiosny na świat na Ponidziu przyszło już około pięćdziesięciu młodych baranków.

Zobacz materiał filmowy.