Możliwe, że od nowego roku wysokość składki ZUS będzie uzależniona od przychodu. Gdyby to się udało, przedsiębiorcy odetchnęli by z ulgą. Posłowie chcą zmienić zasady płacenia składek ZUS w taki spsób, by ludzie więcej zarabiali a obciążenia dla firm były mniejsze. Brzmi jak bajka, ale prace nad zmianą prawa trwają, a dzisiaj postępami chwalili się parlamentarzyści.

Dla pracowników w firmie Łukasza Dziedzica odnawialne źródła energii nie mają tajemnic. Solary, pompy ciepła i panele fotowoltaiczne trafiają do klientów w całej Polsce. Przedsiębiorstwo istnieje na rynku już 7 lat. Zatrudnia 15 osób. Na etatach. - Zatrudnienie to nawet 60% kosztów z czego  20-30% to są składki na ZUS – mówi Łukasz Dziedzic, prezes spółki. 1500 złotych na rękę dla pracownika, to 1172 złote które musi za niego odprowadzić pracodawca. A to i tak dopiero początek kosztów. - Dlatego coraz trudniej nam konkurować z mniej rzetelnymi pracodawcami - podkreśla właściciel firmy.

Teraz ma być inaczej - zapowiada Michał Cieślak, poseł PiS. W ramach Parlamentarnego Zespołu Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego pracuje nad tym, by już od 1 stycznia 2018 roku wysokość składki na ubezpieczenie społeczne zależała od przychodu firmy. Za każde 200 złotych przedsiębiorca miałby zapłacić 32 złote. Przy 1500 złotych wpływów opłata wyniesie 256 złotych.  A na tym nie koniec. Posłowie chcą zastąpić kilka różnych składek, jednym podatkiem w wysokości 25% od Funduszu Płac. Dzięki temu pensje miałyby być wyższe. A to wszystko, jak dodaje poseł Cieslak – by przedsiębiorcy wciąż ożywiali naszą gospodarkę.

Parlamentarzyści proponują również zreformowanie podatku dochodowego. Miałby być jeden dla wszystkich i wynosić 1,5 procenta od przychodu. Przedsiębiorcy nie mogliby jednak odliczać sobie kosztów. Projekt trafił już do przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów.