Zarząd Transportu Miejskiego szuka firmy, która przez najbliższe dziesięć lat będzie wozić kielczan. Nowy przetarg ledwie został rozpisany, a już wzbudza kontrowersje. Według dwóch firm warunki przetargu sprzyjają kieleckiemu MPK. Dlatego sprawa trafiła do Krajowej Izby Odwoławczej. 

W sierpniu 2007 roku, trwał strajk załogi kieleckiego MPK. Firma była o krok od upadku. Komunikację miejską miał przejąć zewnętrzny przewoźnik.

To była dla nas walka o być albo nie być - wspomina dziś ten strajk Andrzej Tutaj przewodniczący zakładowej Solidarności i dodaje - To nie sposób zapomnieć takich chwil, to były trzy tygodnie. Udało nam się utrzymać firmę, miejsca pracy, dotrzymaliśmy wszystkich zobowiązań.

Bo po zakończeniu strajku powstała spółka pracownicza i to ona do dziś wozi kielczan. Przed MPK kolejna walka o kontrakt, bo ZTM szuka przewoźnika, który od 1 stycznia 2018 przez dziesięć lat będzie obsługiwać większość linii w mieście.

Nowy przetarg ogłoszono kilka dni temu. Jego warunki oprotestowały jednak dwie firmy - Moblilis i ITS. Obie złożyły skargi do Krajowej Izby Odwoławczej.

„Treść ogłoszenia oraz specyfikacji istotnych warunków zamówienia narusza podstawowe normy ustawy Prawo Zamówień Publicznych, które to naruszenia prowadzą do ograniczenia uczciwej konkurencji i zasady równego traktowania wykonawców.” - Treść odwołania firmy Michalczewski Sp. z o.o.

Zdaniem dwóch przewoźników warunki zamówienia faworyzują kieleckie MPK. Ale władze spółki większość zarzutów odpierają. - Ci, którzy zarzucają, że niesłusznie będą mogli polemizować, będą mogli grać stawką, przecież przygotować wszyscy mogą wszystko, trzeba tylko odpowiednio skalkulować stawkę – mówi Elżbieta Śreniawska, prezes MPK Kielce.

By walka o nowy kontrakt była bardziej otwarta ZTM zmieniło część zapisów, między innymi dotyczących wyposażenia bazy przewoźnika. Ale nie zgadza się, by zajezdnia mogła znajdować się poza Kielcami - tak jak chcą tego Mobilis i ITS. - Nie wycofujemy się dlatego, że my codziennie prowadzimy kontrolę wyjeżdżających pojazdów, dwa, że mamy automaty, w których jest gotówka za sprzedane bilety – informuje Marian Sosnowski, dyrektor ZTM w Kielcach.

Sprawą zajmie się teraz Krajowa Izba Odwoławcza.
Pierwsza rozprawa powinna odbyć się w przyszłym tygodniu. Wartość przetargu na obsługę komunikacyjną Kielc to ponad 600 milionów złotych.