Inkubator Przetwórczy w Dwikozach od jutra rozpoczyna swoją działalność. Tam pod okiem technologa z owoców i warzyw powstaną przetwory; soki, przeciery czy dżemy. A specjaliści - pomogą je sprzedać. Cały sprzęt przeszedł już odbiory techniczne i jest gotowy do pracy.

Takich miejsc jest zaledwie kilka w Polsce. W Dwikozach inkubator jeszcze nie ruszył, a juz cieszy się zainteresowaniem mieszkańców. Dopytują, na jakich zasadach rolnicy będą mogli z niego skorzystać. Będzie tu można robić soki i powidła, suszyć jabłka, a nawet tłoczyć oleje. Możliwości jest dużo. Między innymi dla właścicieli gospodarstw agroturystycznych. Są już chętni. Justyna Wojtas, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego z Obrazowa, chce robić chipsy jabłkowe, dlatego zgłosiła się, jako, jedna z pierwszych.

Inkubator to także dobry pomysł dla właścicieli winnic. Rocznie mogą wyprodukować 10 tysięcy litrów wina. Z reszty owoców- można tłoczyć soki. Marceli Małkiewicz nie ma do tego odpowiednich maszyn, ale znalazł je w Dwikozach. Jak sam zauważa inkubator, daje mu możliwości, bowiem, ogranicza koszty, które musiałby ponieść na inwestycje, np. w odpowiednie urządzenia.

Rolnik będzie mógł przynieść owoce lub warzywa. Przetwory zrobi z nich sam, albo z pomocą technologa. Za usługę będzie musiał zapłacić. Na razie nie wiadomo jeszcze ile. Doradcy pomogą także przy sprzedaży produktów.

Pierwsi rolnicy będą mogli skorzystać z Inkubatora już w przyszłym tygodniu. Jego uruchomienie kosztowało ponad 2 miliony złotych. Nie udałoby się bez funduszy szwajcarskich.