Jeszcze nie tak dawno, zdjęcia robiło się na kliszach i wywoływało w ciemniach. Teraz, powrót do takiej technologii daje wyjątkowy efekt, a fotografowi zapewnia niepowtarzalne wrażenia. Taki rodzaj fotografii prezentuje otwarta dzisiaj wystawa "Jawa, która stała się pasją" w Domu Kultury Słoneczko na kieleckim osiedlu KSM.

Jest ciemno. Wszystko dzieje się bardzo powoli. Na początek wybór negatywu. Później czas na naświetlenie i choć jeszcze obrazu nie widać, to teraz zaczyna się magia… i proces wywoływania. - Jest to proces fotografii w zasadzie początków fotografii, czyli indywidualne tarkowanie każdego kadru. Każdy kadr jest indywidualnie opracowany i też indywidualnie wywoływany – mówi Małgorzata Sajkiewicz-Kręt, fotograf.

Obraz miękki delikatny, czy bardziej ostry. W fotografii analogowej taki rezultat można uzyskać poprzez dobór odpowiedniego światłoczułego papieru. Dziś w świecie fotografii cyfrowej, której efekt można zobaczyć od razu, fotografia analogowa to żmudne i pracochłonne wyzwanie. Jednak bardzo satysfakcjonującym, a rezultat, który można uzyskać niepowtarzalny. - Im dalej się zapuszczam w te rejony tym więcej drzwi się otwiera, tym więcej przestrzeni, którą chce się eksplorować. Czym na podróż się zakończy? Nie wiem – mówi Małgorzata Sajkiewicz-Kręt, fotograf.

Tworzenie tej kolekcji zdjęć zajęło autorce rok. W klubie "Słoneczko" kilkadziesiąt fotografii. - To jest fotografia bardzo intuicyjna i bardzo emocjonalna, to ma wartość taką dodatkową - mówi Elżbieta Sorbian, kierownik Klubu ''SŁONECZKO" w Kielcach.

Dziś wernisaż, ale prace będziemy mogli zobaczyć do końca czerwca.