Na razie to tylko 5 kilometrów i jeden pas ruchu. Ale to znak, że budowa wyczekiwanej inwestycji zbliża się ku końcowi. Pierwszy odcinek trasy s7 otwarty. Co prawda z poślizgiem, nie pierwszym i niestety raczej nie ostatnim.

W Łączynie... łączy się stare z nowym. To pierwszy oddany do użytku odcinek drogi ekspresowej S-7.

Między Jędrzejowem, a granicą województwa powstaje dwudziestokilometrowy odcinek trasy szybkiego ruchu. Z niecierpliwością wyczekiwany przez kierowców. - Tam gdzie jest, no powiedzmy zrobione dobrze się jedzie, natomiast znowu te zwężenia, znowu te auta ciężarowe, które przeszkadzają – mówią kierowcy. Od dziś kierowcy mogą korzystać z gotowego już, pięciokilometrowego odcinka ekspresówki, ale na razie tylko z jednego jej pasa.

Tyle, że droga z Jędrzejowa do granicy regionu powinna być oddana do użytku w całości już w tym miesiącu. Ten termin jest już jednak nieaktualny. - Wykonawca powinien zakończyć wszystkie prace tak, aby udostępnić cały dwujezdniowy odcinek drogi ekspresowej S7 od Jędrzejowa do granicy województwa, 22 września – informuje Małgorzata Pawelec-Buras, kielecki oddział GDDKiA.

Powodem opóźnień są miedzy innymi różnice między projektem, a tym, co drogowcy zastali na miejscu. Nie lepiej wygląda sytuacja na drugim budowanym właśnie odcinku ekspresowej siódemki, między Chęcinami, a Jędrzejowem. Sami drogowcy nie wiedzą jak długo potrwa jej budowa. Teoretycznie wykonawca ma czas do końca roku. - Nie można wykluczyć, że termin ten ulegnie zmianie – mówi Małgorzata Pawelec-Buras, kielecki oddział GDDKiA.

Nieoficjalnie mówi się, że realnym terminem zakończenia robót na tym fragmencie jest połowa 2018 roku.