Dzięki dodatkowym pieniądzom zbudujemy drogi dojazdowe do każdego domu w Polsce - tak mówią rządzący o planach podwyższenia opłaty paliwowej i utworzenia Funduszu Dróg Samorządowych. To kolejna próba sięgania do kieszeni podatnika - grzmi opozycja i wnioskuje o odrzucenie projektu, który jej zdaniem spowoduje wzrost cen paliw.

Około 4 złotych 35 groszy za litr benzyny bezołowiowej trzeba dziś zapłacić na świętokrzyskich stacjach benzynowych. Część tej ceny to tzw. opłata paliwowa, czyli pieniądze, które trafiają do Krajowego Funduszu Drogowego na rozwój infrastruktury.

Rząd chce by opłata paliwowa wynosiła o 20 groszy więcej. Dzięki temu udałoby się stworzyć Fundusz Dróg Samorządowych i poprawić stan dróg najbliższych mieszkańcom.Ustawa jest odpowiedzą na zapotrzebowanie środowisk samorządowych, to oni apelują do rządu, również do nas do parlamentarzystów o dodatkowe środki na samorządowe drogi – informuje Krzysztof Lipiec, poseł RP, PiS.

Pomysł nie został jednak entuzjastycznie przyjęty. Nie podoba się, co oczywiste, kierowcom. - Pomysł fatalny, tyle jest pieniędzy z podatków według mnie, że to z tego powinni cos pociągnąć, a nie dodatkowe 25 groszy na litrze paliwa – mówi jeden z kierowców, inny kontrargumentuje - No, jeśli to będzie na remont dróg, no to trudno jak brakuje, ale mówię, żeby to było na drogi.

Pomysł krytykują politycy opozycji. Polskie Stronnictwo Ludowe uważa, że podwyżka uderzy w podatników, nie tylko w kierowców, ale też rolników. - To zużycie to jest średnio około 120 litrów na hektar, jeśli tak to potraktujemy to ta podwyżka to jest 30 złotych na hektar – mówi Ryszard Ciźla, prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonują jednak, że wzrost opłaty paliwowej nie musi oznaczać wzrostu cen benzyny. - Obciążenie jest nałożone na producentów i importerów paliw, jest zapewnienie koncernów, że ta ustawa nie zaowocuje podwyżką cen benzyny – informuje Krzysztof Lipiec, poseł RP, PiS.

Wczoraj projekt ustawy trafił do sejmowych komisji.