W regionie świętokrzyskim, wciąż nieliczni bliscy, osóby które zmarły, decydują się na przekazanie ich organów, ludziom potrzebującym. W ciągu ostatnich dni w świętokrzyskiem pobrano organy od dwóch dawców. W naszym regionie to wciąż rzadkość. W ubiegłym roku takich przypadków było tylko 7.

W zawodzie lekarza, Artur Rymarczyk jest od 10 lat. Bywa, że doktor Rymarczyk, jest też posłańcem - dobrych i złych wiadomości. Najtrudniej jest informować o śmierci mózgu. Wtedy pacjent, choć zmarł, może uratować innych. W całej karierze lekarskiej przeprowadził on trzy takie rozmowy - o życiu dla życia.  

Rodzina i lekarz są w stałym kontakcie. Do podjęcia decyzji są przygotowywani przez cały etap leczenia. - Czasem to jest wyjście z sali i z rozmowa... na bieżąco informują, że jesteśmy po pierwszym etapie badań, niestety potwierdza nasze przypuszczenia, kolejny etap będzie za 12 godzin. Oni już są i czekają – mówi lek. med. Artur Rymarczyk PZOZ w Starachowicach.

Dzięki tej ostatniej rozmowie rodzina zmarłej 44-latki uratowała życie kilku innym osobom. Pobrano cztery narządy: wątrobę, nerki, trzustkę i rogówki. - Kiedy umrze mózg, nic już nie możemy zrobić, to równe jest śmierci osobniczej. Ale stosując techniki intensywnej terapii możemy podtrzymywać prace narządów informuje Katarzyna Kępa, PZOZ w Starachowicach.

Tu zaczyna się wyścig z czasem. Bo narządy, choć podtrzymywane przy życiu... umierają. Na nogi postawiony jest cały szpital. Informacja natychmiast wysyłana jest do innych lecznic. Trwa szukanie biorcy a kolejka oczekujących jest długa. Tylko w tym roku na przeszczep rogówki czeka 3 tysiące chorych, w tym 64 osoby ze świętokrzyskiego. Na nerkę ponad tysiąc, w regionie 28 pacjentów, na serce blisko 400 osób. Na "już" potrzebne są też inne narządy. Ich nie warto zabierać ze sobą - przekonują specjaliści.
 
Na telefon o dawcy czekała Anna Aplas-Walkiewicz. Dopiero za drugim potwierdzono zgodność. Pojawiła się radość, ale i lęk. - Wielką nadzieję, że wreszcie dojdzie do przeszczepu i życie się diametralnie zmieni, natomiast z drugiej strony czuje się strach i lęk, bo człowiek boi się tego, czego nie zna – mówi Anna Aplas-Walkiewicz.

Dostała drugie życie. Od dawcy czerpie siłę i nadzieję. - Zawsze jak się kładę spać to myślę o moim dawcy ...jest nas dwoje – wyznaje Anna Aplas-Walkiewicz.