Pogodowe anomalie dają się we znaki - przymrozki spustoszyły ponad 90 procent plantacji śliwek. W tym roku owoce mogą być rekordowo drogie. Sadownicy z Szydłowa załamują ręce, bo nie będzie, czego zbierać.

Śliwka - można z niej stworzyć smakowite dania, czy wyborowy trunek. Ma niedużo kalorii i jest dobra dla zdrowia. Szydłowiecka śliwka to nasz regionalny skarb. Niestety w tym roku zbiory owoców będą znikome. Wiosenne przymrozki spowodowały poważne straty w sadach - ostrzega Piotr Klamczyński, który na 11 hektarach uprawia kilkanaście gatunków śliwek. - Na drzewie wiszą 2-3 śliweczki, to szkoda będzie do tego podchodzić, bo nająć pracowników, koszty zbioru, przewyższą to, co możemy za tą śliwkę uzyskać – mówi Piotr Klamczyński, sadownik.

O tej porze gałęzie drzew powinny uginać się pod ciężarem owoców. W normalnych warunkach z jednego drzewa można zebrać nawet 100 kg śliwek. Teraz ciężko znaleźć choćby jeden owoc. Słabe zbiory to wyższa cena owoców na giełdzie. Za kilogram śliwek trzeba zapłacić nawet 7 złotych, to jest o 5 złotych więcej niż rok temu.

Dlatego tegoroczne obchody Święta Śliwki stanęły pod dużym znakiem zapytania. Zwłaszcza, że większość plantatorów wcale nie ma ochoty świętować. - Na pewno nie będzie to można powiedzieć radosne Święto Śliwki dla sadowników, no, ale wielu uczestników, wielu mieszkańców naszego kraju, województwa przyjeżdża na to święto – mówi Jan Klamczyński, wójt Szydłowa.

Ostatecznie zwyciężyło przywiązanie do tradycji. Uroczystości, które co roku przyciągają do Szydłowa tłumy turystów, odbędą się zgodnie z planem. Podczas jubileuszowych obchodów będzie można spróbować wędzonej śliwki szydłowskiej i zobaczyć tradycyjne suszenia owoców „na laskach”.