Świętokrzyskie Centrum Onkologii obchodzi jubileusz powstania. Jego budowa rozpoczęła się w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych. Trwała kilka lat, chociaż wielu mówi, że nigdy się nie skończyła... bo Świętokrzyskie Centrum Onkologii cały czas się rozbudowuje. Rocznie trafia tu ponad 30 tysięcy pacjentów.

Blisko 70 tysięcy metrów kwadratowych. 15 klinik. 30 poradni. A wszystko z myślą o pacjentach. Na początku były tylko... wielkie plany. Dużo wiary jednych - mnóstwo zwątpienia drugich. Wygrali ci pierwsi. - Było to rżysko. To już proszę państwa 34 lata. I jeszcze inwestycji nie skończyliśmy. Bo taka jest medycyna współczesna - i taka jest onkologia – mówi prof. dr hab. n. med. Stanisław Góźdź , dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Onkologii.

Ogromne Centrum tworzone od podstaw. Nie tylko budowlanych. Profesor Stanisław Góźdź od samego początku wierzył i walczył - o specjalistów. Wielu z nich wykształcił, a to nie było takie proste.

Zanim powstało ŚCO - działały poradnie onkologiczne. Doktor Sławomir Okła do dziś pamięta, że przez kilka miesięcy starał się o wymarzoną specjalizację. - Już chyba troszkę był zirytowany moją osobą i może, w chwili słabości mi w końcu zaproponował - no to kolego to, chirurgia głowy i szyi, to tam pan pójdzie, pan profesor Bień panu wszystko powie, tylko niech pan już stąd idzie! No i poszedłem - wspomina dr n. med. Sławomir Okła, kierownik Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi.

Kielce wybrał też doktor Janusz Kopczyński. 17 lat temu wrócił ze Stanów Zjednoczonych. Kieruje zakładem patologii nowotworów. Od niego zaczyna się... diagnoza. On też nie zapomniał pierwszego dnia. - Zakład patologii i prosektorium wyglądał dokładnie tak jak na zachodzie, gdzie spędziłem dwa lata szkoląc się na stażach. Dziwne? Tak jest bardzo dziwne porównując do innych zakładów patologii, szczególnie pracowni w Polsce – opowiada dr n. med. Janusz Kopczyński, kierownik Zakładu Patologii Nowotworów ŚCO.

Wiele osiągnięć mają za sobą specjaliści z Kliniki Urologii. A jeszcze więcej - przed sobą. Od lat wdrażają laparoskopową metodę leczenia. - To już jest w tej chwili standard medycyny, aczkolwiek jeszcze w Polsce niemający szerokiego zastosowania. Tylko w nielicznych ośrodkach – mówi dr n. med. Paweł Orłowski, Klinika Urologii ŚCO.

Lekarze podkreślają, że wysoki poziom ŚCO to efekt pracy całego zespołu. A przede wszystkim tego, że tutaj, od początku to nie pieniądze były najważniejsze - tylko pacjent. - My mówimy: szefie, jest dobrze, ale potrzebujemy jeszcze coś nowego, bo są nowe problemy, pojawiła się nowa metoda leczenia, chcemy to robić - mamy zawsze zielone światło – mówi dr hab. n. med. Aldona Kowalska, kierownik Kliniki Endokrynologii ŚCO.