To będzie zupełnie nowa Korona. Najbardziej międzynarodowa w historii. Ale cel ten sam od lat: efektowna gra i awans do grupy mistrzowskiej. I choć przed kieleckim zespołem trudny sezon, to piłkarze i trener wyzwań się nie boją. Pierwszy mecz już jutro z Zagłębiem Lubin.

Skład w jakim Korona Kielce kończyła poprzedni sezon, uległ zmianie po zaledwie siedmiu tygodniach. Pojawił się nowy trener i 10 nowych piłkarzy. Szatnia Korony jest dziś najbardziej międzynarodowa w historii. Razem z trenerem Włochem - aż 14 narodowości.

I choć pewnie trochę czasu będzie musiało minąć zanim w szatni znów będzie atmosfera, jaka w niej panowała w minionym sezonie, to ci, którzy dbali o nią, zapewniają, że Korona swego ducha nie utraci. W budowaniu atmosfery najlepiej pomagają dobre wyniki. I kielczanie wierzą w udane rozpoczęcie sezonu.

Na inaugurację trener Gino Lettieri nie będzie mógł jednak zestawić najsilniejszej jedenastki. Z powodu kontuzji zabraknie Radka Dejmka, Dibrilla Diawa, Jacka Kiełba, Marcina Cebuli i Nika Kaczarawy. - Te kontuzje bardzo nam komplikują przygotowania do tego meczu. Ale wierzę, że sobie poradzimy. Wykonaliśmy bardzo dużą pracę – mówi Gino Lettieri, trener Korony Kielce.

Włoski szkoleniowiec przed swoim debiutem w polskiej ekstraklasie jest spokojny. - Na razie nie czuję większej adrenaliny, choć pewnie przed samym meczem ciśnienie będzie już większe. Ale to uczucie, które bardzo mnie cieszy i motywuje – mówi Gino Lettieri.

Pierwszy gwizdek jutro o godz. 18.