Właściciel Pałacu Tomasza Zielińskiego w Kielcach, za sprzedaż nieruchomości zażądał 14 i pół miliona złotych. Kupnem nieruchomości były zainteresowane władze miasta, jednak cena okazała się za wysoka.

Dom Środowisk Twórczych - czyli Pałac Tomasza Zielińskiego idzie pod młotek. Budynek, bez którego kielczanie nie wyobrażają sobie miasta - formalnie nigdy nie był własnością gminy. Co prawda Władze stolicy regionu przez lata wielokrotnie próbowały Pałac przejąć. Jednak bezskutecznie. - Został uregulowany stan prawny na tyle, że właściciele uzyskali zdolności do rozmowy na temat nabycia jej przez miasto – informuje Filip Pietrzyk, Wydział Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji UM Kielce.

Miasto miało wyłączność na kupno pałacu. Negocjacje trwały kilka tygodni, ale zakończyły się fiaskiem. - Jak nie wiadomo, o co chodzi to chodzi o pieniądze, nie doszliśmy do porozumienia w kwestii finansowej – mówi Krzysztof Wojsa, pełnomocnik właścicieli.

Nie wiadomo, za jaką cenę nieruchomość miało kupić miasto. Teraz spadkobiercy chcą 14 i pół miliona złotych za udziały 4/5 części w zabytkowej nieruchomości. - Dysponujemy operatem szacunkowym także w naszej ocenie chcemy tę nieruchomość sprzedać za wartość rynkową – informuje Krzysztof Wojsa.

Niezależnie od wartości rynkowej - Pałac Tomasza Zielińskiego ma ogromną wartość historyczną- podkreśla Krzysztof Myśliński. - W istocie jest to stara XVIII-wieczna ujeżdżalnia należącą do starostwa, było to miejsce, budynek taką szopa duża, w której pozwalano koniom sie ruszać. W XIX wieku przerobiono na mieszkania dla pracowników dyrekcji górniczej, tej staszicowskiej – mówi Krzysztof Myśliński, Muzeum Historii Kielc.

W XIX wieku Tomasz Zieliński pałac dzierżawił od rządu i przekształcił w kompleks pałacowo-ogrodowy. Urządził tu muzeum i ośrodek, który wspierał artystów. - Obiektywnie dla polskiej architektury, sztuki ma spore znaczenie a dla Kielc już zupełnie nieporównywalne – dodaje Krzysztof Myśliński.

To, że pałac jest wystawiony na sprzedaż nie przekreśla szans na jego kupno przez miasto. Chcemy wrócić do negocjacji podkreślają urzędnicy.