Ambitnie, ofensywnie, ale niestety nieskutecznie. Tak Korona Kielce zagrała na inaugurację sezonu. Do siatki - z rzutu karnego udało się trafić rywalom i Zagłębie Lubin wywozi z Kielc trzy punkty.

Przed pierwszym gwizdkiem obaw o postawę zespołu Gino Letteriego było mnóstwo. Otwarcie sezonu - choć zakończone porażką – pokazało, że Korona pod wodzą włoskiego szkoleniowca szybko może zdobyć zaufanie kibiców.

Kielczanie od początku starali się narzucić rywalom swój styl. Grali odważnie, ofensywnie, z łatwością stwarzali okazje. W pierwszej połowie gospodarze oddali aż 14 strzałów na bramkę Zagłębia. Te najgroźniejsze w wykonaniu Nabila Anakoura i Mateusza Możdżenia. Pierwszy trafił w poprzeczkę, drugi - w słupek.

Dobrze zaprezentowali się nowi zawodnicy. Pewnie w bramce spisywał sie Zlatan Alomerović, spokój w defensywie dawał Adnana Kovacević, a sporo zamieszania na połowie rywala stwarzał Ivan Jukić.

Ale mimo dobrej gry, Korona nie potrafiła skutecznie skierować piłki do siatki. To w 67. minucie udało się gościom. W polu karny faulowany był Bartłomiej Pawłowski, a jedenastkę pewnie wykorzystał Filip Starzyński.

Problemem Korony przed kolejnym meczem z Legią mogą okazać się urazy. Z Zagłębiem i tak już liczne grono kontuzjowanych zawodników uzupełnili Dani Abalo i Bartosz Kwiecień.

Mecz Korony z mistrzem Polski w sobotę o godz. 20.30.