Na świat patrzą z góry i nie sposób ich nie zauważyć, to członkowie "Klubu Wysokich". W Opatowie już kolejny raz spotkali się najwyżsi z całego kraju. Wśród uczestników kobiety, które mają minimum 180 cm wzrostu i panowie, dla których minimalny próg to 190 cm.

5-metrowa miarka i 20-centymetrowa skrzynia, to dziś między inymi, elementy reporterskiego przygotowania do tematu na najwyższym poziomie. W sam raz na spotkanie klubu "Wysokich". Tomasz Czaplicki- prezes Klubu Wysokich mierzy 205 cm. Żeby porozmawiać z nim jak równy z równym, trzeba wznieść się na wyżyny. - Wszystkie drzwi są na wysokości 2 metrów, więc ilekroć wchodzę do pracy, każdy twierdzi, że jestem najbardziej kulturalnym pracownikiem, bo się kłaniam - mówi Tomasz Czaplicki, prezes Klubu Wysokich.

By spojrzeć w oczy Adama Drobidzionka trzeba wejść równie wysoko. 2 metry i 5 centymetrów. W tym przypadku powiedzenie „żyć na wysokiej stopie” trzeba rozumieć… dosłownie. Rozmiar buta: 50.

Wśród Pań góruje Maria Milachowska z Poznania- 195 centymetrów wzrostu. - Ja akurat wykorzystałam swój wzrost na plus, bo i w sporcie i w teatrze występowałam - mówi pani Maria.

Do Opatowa przyjechało prawie 50 najwyższych Polaków. Raczej trudno im wtopić się w tłum. Ale są też plusy. Klub istnieje od prawie pół wieku. Po raz dziewiąty wysocy spotkali się w świętokrzyskiem. Dziś mają łatwiej aby dotrzeć na takie spotkania, ale kiedyś musieli podróżować… "maluchem". - Kobiety siedziały z tyłu i one miały nogi na krzyż. A Panowie trzymali kolana pod zębami -  wspomina Tomasz Czaplicki.