Co najmniej do końca września potrwa śledztwo w sprawie małżeństwa, które prowadziło w Wolicy "dom spokojnej starości" dla koni. Para przyjmowała zwierzęta rzekomo na dożywotnią emeryturę, ale są podejrzenia, że trafiły one wprost do rzeźni.

Para, która wynajmowała ranczo w Wolicy koło Buska Zdroju, zapewniała, że przyjmie stare, nawet schorowane konie na dożywotnią emeryturę. Uwierzyło im kilkadziesiąt osób. Zwierzęta najpierw trafiły do Wolicy, a później... przepadły bez śladu. Zniknęło tez małżeństwo - rzekomi opiekunowie koni. Z blisko 30 powierzonych im zwierząt, zabrali ze sobą tylko kilka. Pozostałe przepadły.

Para nie chce zdradzić, co stało się ze zwierzętami. Sprawę bada prokuratura. Ale kilka dni temu fundacja Viva Ratujmy Konie, opublikowała w Internecie ostrzeżenie przed małżeństwem: "Docierają do nas informacje, że te osoby nadal próbują handlować końmi, których nie są właścicielami. Próbują też bezpłatnie przejąć konie pomimo, że sprawa jest w prokuraturze. Ostrzegajcie znajomych!".

Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku oszustwa. Na razie trwają przesłuchania świadków. Planowane są one do końca września. Pisaliśmy o sprawie tu: http://kielce.tvp.pl/30786515/sprawa-znikajacych-koni-bedzie-zbadana i tu: http://kielce.tvp.pl/30106604/wolica-co-sie-stalo-z-konmi-zglaszaja-sie-ich-wlasciciele

Zobacz materiał Karolina Ziewieckiej.