Państwowa Inspekcja Pracy kontroluje szpital we Włoszczowie. Pod lupą inspektorów miedzy innymi grafiki pracy personelu. Przypomnijmy: w poniedziałek, po 24-godzinnym dyżurze zmarł tam lekarz. Mężczyzna miał przed sobą kolejny dyżur - na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.

Wczoraj dyrektor szpitala we Włoszczowie, Joanna Ochał, przez ponad godzinę odpowiadała na pytania przedstawicieli Zarządu Powiatu, który jest organem założycielskim szpitala. Pytania dotyczyły oczywiście śmierci lekarza tutejszego szpitala: mężczyzna po 24-godzinnym dyżurze na chirurgii zasłabł; na Szpitalny Oddział Ratunkowy trafił jako pacjent, chociaż miał tam zacząć kolejny dyżur... - Stwierdził, że nie jest w stanie tam pójść ze względu na złe samopoczucie i w jego miejsce został oddelegowany inny lekarz. Absolutnie zaprzeczam temu, że pan doktor był zmuszony do wykonywania pracy na SOR - mówi Jerzy Suliga, starosta włoszczowski.

Lekarz był zatrudniony na etacie. Pełnił też dodatkowe dyżury w ramach kontraktu. To sposób na ominięcie przepisów dotyczących czasu pracy. Na kontrakcie nie ma w tym zakresie ograniczeń. Na etacie są - do niespełna 40 godzin tygodniowo.

Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczęła dziś kontrolę w szpitalu. Sprawdzone zostaną grafiki i godziny pracy wszystkich lekarzy. - Jeżeli jest to kontrakt, czyli umowa cywilno-prawna, nie wlicza się to do stosunku pracy, nie jest to zatem czas pracy. Trudno kwestionować taką organizację pracy. My wprawdzie zwracamy uwagę na to, żeby zachować między tymi zajęciami przerwę 11-godzinną przerwę - wyjaśnia Barbara Kaszycka z PIP w Kielcach.

W wielu szpitalach specjaliści łączą etat z kontraktem, bo lekarzy brakuje. Dyrekcja włoszczowskiej lecznicy zapewnia jednak, że liczba medyków we wszystkich oddziałach jest właściwa. Część dyżurów po zmarłym lekarzu przejmie dyrektor do spraw lecznictwa, który jest też chirurgiem. Jednak na stronie lecznicy widnieje ogłoszenie o przyjęciu do pracy od zaraz 14 różnych specjalistów.

Śledztwo w sprawie śmierci lekarza prowadzi prokuratura. Dziś przeprowadzono sekcje zwłok mężczyzny. - Jutro będą znane wstępne wyniki. Być może to ukierunkowuje nasze postępowanie na określone tory, w tej chwili badamy tę sprawę kompleksowo - informuje Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Na razie śledztwo prowadzone jest w sprawie a nie przeciwko komuś. Nikt nie usłyszał zarzutów.

Zobacz materiał Karoliny Ziewieckiej.