Wciąż bez porozumienia w sprawie niedziel bez handlu. Solidarność chce całkowitego zakazu, pracodawcy mówią "NIE" a rząd szuka kompromisu. Prace w Sejmie nad obywatelskim projektem utknęły w martwym punkcie a związkowcy naciskają na ich przyśpieszenie.

Galerie handlowe już dawno wygrały bitwę o klienta z osiedlowymi sklepami, to najbardziej zatłoczone miejsca. Zwłaszcza w weekendy. - Dużo ludzi pracuje w ciągu tygodnia i czasami mają jeden dzień akurat niedzielę żeby zrobić sobie zapotrzebowanie na następny tydzień - mówią kupujący. Gdy jedni sklepy szturmują inni muszą ciężko pracować. - Jestem pracownikiem i uważam ze powinny być zamknięte. Dla wszystkich rodzin i dla rodziców, żeby byli z dziećmi - mówią pracownicy. Dlatego zmian w prawie od ponad roku domaga się Solidarność. Związkowcy chcą by zamiast przy sklepowej ladzie handlowcy jedyny wolny dzień w tygodniu mogli spędzić z rodzinami. - Z pewnością nie jest dla rodziny dzień, który zamiast niedzieli pracownikowi przyznawany jest w tygodniu, bowiem idzie do domu, ale w domu nie męża, bo jest w pracy i nie ma dzieci bo są w szkole - mówi Waldemar Bartosz, przewodniczący świętokrzyskiej "Solidarności".

Ale na całkowity zakaz handlu nie zgadzają się pracodawcy. To uderzy w rynek pracy tłumacza i proponują inne rozwiązanie, jak mówią korzystne dla obu stron. - Proponujemy aby wprowadzić nowelizację kodeksu pracy, który zagwarantowałby wszystkim pracownikom handlu, a 90 procent z nich jest zatrudnionych na umowę o prace, one zyskałyby możliwość dwóch niedziel wolnych w miesiącu - mówi Anna Kaczor-Małecka, Świętokrzyski Związek Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Dwie wolne niedziele to także najnowszy pomysł rządu. Dwie na początek - bo liczba dni bez handlu miałaby być stopniowo zwiększana. - Te rozwiązania żeby wprowadzić dwie niedziele handlu a dwie niedziele zakaz jest na początek dobrym rozwiązaniem, z tym że powinny być dalsze ku temu działania - mówi Bogdan Latosiński, poseł RP, PiS.

Jeśli kompromis uda się osiągnąć, to być może zmiany mogłyby wejść w życie na początku przyszłego roku. Zakaz handlu nie będzie dotyczył stacji paliw, restauracji i małych, rodzinnych sklepów.