Dwa mecze w cztery dni rozegrają piłkarze ręczni PGE Vive. W sobotę rozgromili MMTS Kwidzyn a już we wtorek na ich drodze stanie Zagłębie Lubin. Choć w poprzednim sezonie przeciwnik bronił się przed spadkiem to jest kilka, bardzo istotnych z punktu widzenia kibica powodów, dla których warto wtorkowy wieczór spędzić w Hali Legionów.

Kibiców kieleckiej siódemki specjalnie zapraszać na mecze PGE Vive nie trzeba, bo każdy wie, że jak ulubiony zespół gra u siebie to niegrzecznie jest taki mecz opuszczać. Ale czasami warto mieć w zanadrzu dodatkowe argumenty, które tym razem przywiozą goście z Lubina. Argument numer jeden to grający trener Zagłębia Bartłomiej Jaszka. Młodszym trzeba przypomnieć, że to jeden z "chłopaków Wenty", brązowy medalista mistrzostw świata z 2009 roku z Chorwacji. Przypominać trzeba, bo nie wszyscy pamiętają, nawet niektórzy zawodnicy. Na przykład kołowy PGE Vive Bartłomiej Bis miał wtedy 12 lat. - Jeszcze w podstawówce byłem - nie obserwowałem na bieżąco tego, co się dzieje - mówi Bartłomiej Bis. Nie tylko Bartek Bis nie pamięta także, że w wygranym meczu o brązowy medal z Duńczykami Bartłomiej Jaszka grał ze złamaną ręką.

Niewiele brakowało, by Jaszka do reprezentacji wrócił. Tałant Dujszebajew prowadząc kadrę poważnie brał pod uwagę powołanie dla grającego wtedy w pierwszoligowym Kaliszu rozgrywającego.  

Drugi argument, by wybrać sie do Hali Legionów to przyjazd dwóch czystej krwi talentów polskiej piłki ręcznej. 22-letniego Jana Czuwary i dwa lata młodszego Arkadiusza Moryto. Obaj skrzydłowi. Jeden praworęczny, drugi leworęczny. Obaj grali już w reprezentacji Polski. W dodatku na Moryto sieci zarzuciło Vive i kto wie czy w niedalekiej przyszłości nie przeniesie się do Kielc. Zanim jednak do tego dojdzie, przyszłe gwiazdy, pod wodzą byłej gwiazdy staną przeciwko obecnym gwiazdom grającym w PGE Vive.

Początek spotkania we wtorek o 18.30.