Dwa lata trzeba było czekać na proces Cecyli R. oskarżonej o oszustwa na kwotę ponad dwóch milionów złotych. Była dyrektorka jednego z kieleckich banków dopiero teraz stanęła przed sądem i przedstawiła swoją linie obrony, według której... to ona jest w tej sprawie ofiarą.

- Mam duże problemy z pamięcią i z faktami - tak swoje wystąpienie przed sądem rozpoczęła Cecylia R. Jej obrońca złożył wniosek o dopuszczenie jako dowodu opinii biegłego psychiatry. Chodzi o ustalenie, czy oskarżona może brać udział w postępowaniu. Następnie prokurator odczytała akt oskarżenia. "W celu osiągnięcia korzyści majątkowej dopuściła się 21 przestępstw polegających na niekorzystnym rozporządzeniu mieniem w postaci pieniędzy... " - usłyszeli obserwatorzy procesu.

W tej sprawie poszkodowanych jest dziewięć osób. Wedle szacunków stracili w sumie ponad dwa miliony złotych. - Nie wzięłam ani grosza z tego wszystkiego. Bo ja wcześniej zostałam na dużo większą kwotę oszukana - wyjaśniała oskarżona. Według niej oszukali ją dwaj mężczyźni. - Klient miał wypłacić pieniądze ze swojego rachunku i przynieść mi gotówkę, którą ja miałam przekazać tym panom, jako przedstawicielom centrali - opowiadała Cecylia R.

Jak relacjonowała, mężczyźni potrzebowali pięciu milionów złotych. Jeden z nich przystawił jej pistolet do głowy. - Powiedział, że jeżeli zrobię jakikolwiek ruch w tej sprawie, to oni obserwują mojego męża i córkę, no i może im się coś stać wyjaśniała oskarżona.

Stwierdziła, że zabierała pieniądze jednym klientom, by spłacić innych. - Dostawali kapitał plus odsetki, dokładałam ile mogłam ze swoich, kredytów nawet nabrałam. Aż nadszedł moment, że już nie byłam w stanie tego spłacać - przekonywała Cecylia R.

Poszkodowani oczywiście nie mieli pojęcia co dzieje sie z ich oszczędnościami. Wpłacali je przecież do banku. - Jako VIP byłem przyjmowany w oddzielnym pokoju. Pieniądze były przynoszone w torbie - opowiadał jeden z poszkodowanych.
Cecylia R. zabierała gotówkę rzekomo do kasy. Wracała po kilku minutach z potwierdzeniem wpłaty. Posługiwała się przy tym pieczątką banku. Potem, przy próbie likwidacji lokaty, okazywało się, że lokaty nie ma a pieniądze wyparowały.

Następna rozprawa 23 listopada. Wtedy odbędą się przesłuchania świadków.
Zobacz materiał filmowy Karoliny Kopijkowskiej-Harczuk.