Wciąż często kupujemy żywność na zapas. Znaczna jej część trafia do kosza. Według statystyk, marnuje się aż 1/3 produktów. O rozsądek na zakupach apelujemy w Światowy Dzień Żywności.

Zakupy. Najlepiej przemyślane i potrzebne. - Jestem nauczona od dziecięcych lat takiego systematycznego kupowania i spożywania. A chleba przede wszystkim - mówi Krystyna Długosz. - Żona dba o to, żeby zawsze było na bieżąco, z produktów przetwarzanych później przez nas. Raczej nic się nie marnuje, a jeśli już to bardzo rzadko - dodaje Grzegorz Duda. - Rozsądni klienci kupują - po kilka plasterków, kilka rodzajów - mówi Stanisława Znojek, sprzedawca.

I choć jemy mniej. Mniej warzyw, mniej owoców, mniej nabiału. To wciąż wydajemy więcej - wynika z danych Urzędu Statystycznego. Bo kupujemy za dużo. A przeterminowane produkty wyrzucamy. - Coś takiego z taniej półki, to się zawsze to psuje. Ta żywność plasterkowana to jest nie do jedzenia. Wszystko pleśnieje - mówi Danuta Stasińska i dodaje - odkładamy dla pieska do taty. Także raczej nie wyrzucamy. Nie magazynujemy.

Można też dzielić się z ubogimi. Caritas Diecezji Kieleckiej prowadzi zbiórki żywności. Korzysta z nich rocznie kilkanaście tysięcy osób. - Coraz częściej producenci, dystrybutorzy żywności zauważają, że zamiast żywność wyrzucać, szczególnie tą z kończącym się terminem ważności, można ją przekazać - informuje ks. Krzysztof Banasik, zastępca dyrektora Caritas Diecezji Kieleckiej.

Żywność musi być jednak hermetycznie zapakowana. Bo gdy jest otwarta, to ląduje w śmietniku. Wyrzucanie jedzenia to też marnowanie energii. - Ten chleb trzeba było upiec, dowieźć go. Także tutaj pojawia się niepotrzebne zużycie surowców. Ale z drugiej strony produkcja rolna to też produkcja gazów cieplarnianych. Na pewno metanu - mówi Piotr Hnidan, ekonomista.

Rocznie statystyczny Polak marnuje ponad 50 kg jedzenia, dla 4-osaobowej rodziny oznacza to minus dwa tysiące złotych w domowym budżecie. A te pieniądze można by przeznaczyć na wspólne wakacje.