W 11. kolejce spotkań PGNIG Superligi piłkarzy ręcznych mistrzowie Polski, PGE Vive Kielce pokonali we własnej hali Chrobrego Głogów 46:23, prowadząc do przerwy 21:11.

Taka sucha agencyjna depesza, wyczerpuje wszystko, co można o tym spotkaniu powiedzieć. Spotkaniu, bo raczej nie meczu. Wszak w meczu powinna być rywalizacja, a tu było jej jak na lekarstwo. Jeśli było to spotkanie, to bardziej towarzyskie. No, ale czemu się dziwić, skoro drużyna gości przyjeżdża z nastawieniem ujawnionym przez trenera Jarosława CIeślikowskiego. - W naszej lidze już się tak utarło, że nikt nie zakłada zwycięstwa z Vive i to jeszcze w ich własnej hali, więc my na kolanach nie jesteśmy - mówi Jarosław Cieślikowski, trener Chrobrego Głogów.

Gdyby, zakładali tak w Kielcach, to nigdy nie było wygranej Ligi Mistrzów, wygranej w Barcelonie, w Niemczech itp. itd. Na szczęście w Kielcach myślą inaczej i dzięki temu czasem mogą gościć takie drużyny, jak francuskie Paris Saint Germaine. - Dla chłopaków to jest, nie powiem zabawa, ale lepiej niż trenować - mówi Tałant Dujszebajew, trener PGE Vive Kielce.

Chrobry oporu wielkiego nie stawiał, ale kołowy kieleckiej siódemki Mateusz Kus jednak go dostrzegł. - Mnie się wydaje, ze stawiali straszny opór, tylko my graliśmy bardzo dobrze - mówi Mateusz Kus, PGE Vive Kielce.

W niedzielę o 19 mecz jesieni w Kielcach - w Lidze Mistrzów PGE Vive podejmie francuskie Paris Saint Germaine.