Ewakuowani mieszkańcy bloku przy ulicy Zamkowej w Końskich nie wrócą dziś do swoich mieszkań. Nie miejscu pracują saperzy, którzy zabezpieczają odnalezione w jednym z lokali środki pirotechniczne, proch i pociski moździerzowe.

Właściciel materiałów wybuchowych trafił do szpitala. Początkowo personel medyczny myślał, że uraz dłoni 40-latka, to wynik wybuchu petardy, później okazało się że mężczyzna zgromadził w swoim mieszkaniu i piwnicy środki pirotechniczne, proch i pociski moździerzowe oraz chemikalia. Po ujawnieniu tych informacji, policja zdecydowała o natychmiastowej ewakuacji mieszkańców bloku w którym mieszka, właściciel niebezpiecznego arsenału.

 - Obecnie pracują na miejscu pirotechnicy którzy zabezpieczają niebezpieczne przedmioty, następnie zostaną one poddane szczegółowej analizie - mówi st. sierż. Piotr Przygodzki oficer prasowy KPP w Końskich. - Budynek jest cały, nikomu nic się nie stało, dla osób ewakuowanych uruchomiliśmy punkt w pobliskiej szkole nr 2, gdzie mieszkańcy mogą się schronić, skorzystać z ciepłego posiłku - informuje Marcin Zieliński, zastępca burmistrza Końskich.

Wszystko wskazuje że mieszkańcy bloku nie wrócą na noc do domu. Na miejscu pracują saperzy z kieleckiej jednostki. Na miejsce jedzie ekipa chemiczna z Łodzi. Droga krajowa nr 42 w rejonie ewakuowanego budynku jest całkowicie zablokowana.