Kolejne ładunki wybuchowe i substancje pirotechniczne znaleziono w garażach należących do 40-letniego mieszkańca Końskich. Wczorajszą noc jego sąsiedzi - 90 mieszkańców bloku przy ulicy Zamkowej - spędzili poza domem. W tym czasie saperzy zabezpieczali arsenał w mieszkaniu mężczyzny.

Żołnierze mówią, że to cud, że blok przy ulicy Zamkowej nadal stoi. I że nikomu nic się nie stało. - Istniało poważne zagrożenie. W razie najbardziej czarnego scenariusza cały budynek mógł ulec zniszczeniu – mówi ppłk Grzegorz Wtykało, zastępca komendanta wojskowego Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych na Bukówce.

W mieszkaniu na parterze i w piwnicy 40-letni mężczyzna przetrzymywał prawdziwy arsenał. Zabezpieczono tam ponad dwadzieścia pocisków przeciwlotniczych, dziesięć granatów, broń palną. I różnego rodzaju amunicję. Do tego ponad dwieście gramów substancji chemicznych - między innymi trotylu. Zobacz też tu: http://kielce.tvp.pl/35442332/ewakuacja-bloku-w-konskich

Państwo Kuś mieszkają w tym bloku blisko pół wieku. Jak się okazało, przynajmniej od kilku lat żyli na tykającej bombie. - Nie przypuszczaliśmy, że coś takiego może się zdarzyć. Że, ktoś tak nieodpowiedzialny może się zajmować takimi rzeczami. Tak niebezpiecznymi – komentuje Jan Kuś. Gdy policja zarządziła ewakuację, noc spędzili u kuzynki. Ale nie zmrużyli oka. - Tak sobie myśleliśmy, co my zrobimy, bo to może niewielki, ale jednak dorobek życia. I gdzie teraz, co teraz - opowiada Zofia Firkowska-Kuś.

Saperzy z Kielc, pirotechnicy i ekipa chemiczna z Łodzi przez całą noc zabezpieczali niewybuchy. Dopiero przed godziną siódmą lokatorzy mogli wrócić do swoich mieszkań. - No przeżycie straszne, okropne można powiedzieć – mówili ludzie. O sąsiedzie - sprawcy zamieszania, nie wiedzą zbyt wiele. - Mieszka tu od urodzenia, nigdy się nikomu nie ukłonił, no dziwny… Cała rodzina taka. No ale nie przeszkadzał, no to nic nie mówił - opowiada Anna Marcinkowska.

Czterdziestolatek przyznał policjantom, że jest miłośnikiem militariów. W trakcie śledztwa funkcjonariusze natrafili na kolejne składowisko amunicji. W dwóch garażach przy ulicy Mickiewicza. - Tam również ujawniono środki wybuchowe, substancje chemiczne, których posiadanie jest zabronione. To był również pokaźny arsenał - informuje st. sierżant Piotr Przygodzki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Końskich.

Znalezisko zostało zabezpieczone przez pirotechników i saperów. Mężczyzna przebywa w policyjnym areszcie. Najpóźniej jutro śledczy przedstawią mu zarzuty. Między innymi nielegalnego posiadanie amunicji. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Obejrzyj materiał przygotowany przez Karolinę Kopijkowską-Harczuk.