Piękny początek piłkarskiej wiosny. Korona Kielce na wyjeździe rozgromiła Termalikę Nieciecza. I to aż 0:3. I choć jedna jaskółka wiosny nie czyni to wiele wskazuje na to, że po solidnie przepracowanej zimie, zespół Gino Lettieriego będzie groźny także i w tej rundzie.

Lepszego początku rundy piłkarze Korony nie mogli sobie wymarzyć. Trzy gole i trzy punkty. Ale choć końcowy wynik jest wyjątkowo okazały, to wbrew pozorom mecz z Termaliką wcale nie był spacerkiem dla podopiecznych Gino Lettieriego. Rywal zwłaszcza w pierwszej połowie potrafił zepchnąć Koronę do defensywy. - To nawet nie wynikało z ich lepszej gry, ale naszych błędów. Kiwaliśmy się i traciliśmy piłkę w środku pola. I to ich napędzało - mówi Gino Lettieri, trener Korony Kielce.

Otworzyć wynik Koronie pomogło szczęście, a dokładnie błąd Dariusza Treli. Bramkarz Termaliki nastrzelił piłką Nikę Kaczawarę i ta wylądowała w siatce.

Po zmianie stron dominacja Korony już nie podlegała dyskusji. Kielczanie dominowali nad rywalem w każdym elemencie. Termalika nawet nie zbliżyła się przed bramkę Zlatana Alomerovicia.

Efektem dwa zdobyte gole. W 71. minucie efektownie akcję zakończył Jacek Kiełb, a pięć minut przed końcem idealnie zza pola karnego przymierzył Mateusz Możdżeń.

Po zwycięstwie w Niecieczy Korona awansowała na piąte miejsce w tabeli. O kolejne punkty kielczanie powalczą w piątek znów w Niecieczy, ale tym razem z Sandecją Nowy Sącz.