Strażacy ochotnicy z Krasocina uratowali 63-letnią kobietę, która dostała zawału serca. Pomógł im w tym defibrylator. Gdyby nie to urządzenie, karetka mogła przybyć zbyt późno. Niestety, nie wszystkie jednostki straży dysponują takim sprzętem.

– To był przypadek, zbieg okoliczności, że tutaj byliśmy – opowiadają strażacy. Mieli gasić wypalane trawy. Wtedy o pomoc poprosiła ich zdenerwowana kobieta. Wyjaśniała, że jej sąsiadka dostała zawału serca. Karetka miała dotrzeć dopiero za dwadzieścia minut. – Byliśmy 150 metrów d miejsca zdarzenia, dotarliśmy tam po minucie – relacjonuje Dominik Brymerski z Ochotniczej Straży pożarnej w Krasocinie.

Automatyczny defibrylator instruował ratowników krok po kroku. Dzięki urządzeniu praca serca 63-letniej kobiety wróciła do normy. – Żadna z akcji, która mieliśmy do tej pory nie była aż tak dramatyczna. Tam liczyła się każda sekunda. Na szczęście się udało – mówi Arkadiusz Sosnowski z OSP w Krasocinie.

Urszula Świerczyńska, córka uratowanej pani Haliny, jest bardzo wdzięczna krasocińskim strażakom za pomoc. Bo dzięki nim jej mama żyje. – Lekarz w szpitalu powiedział, że reanimacja była zrobiona świetnie, na 100 procent. Mama nie ma zaburzeń neurologicznych, wszystko się udało. Chłopaki się spisali na medal – chwali pani Urszula.

Wiele jednostek OSP wciąż nie dysponuje defibrylatorami. Jednostka z Chęcin ma otrzymać urządzenie za miesiąc. Burmistrz miasta i gminy złożył już także wniosek do Ministerstwa Sprawiedliwości by w ramach specjalnego funduszu dla strażaków ochotników ufundowało defibrylatory trzem kolejnym jednostkom OSP: w Tokarni, Wolicy i Bolminie. – Przez Chęciny przewija się bardzo wielu turystów, należy być przygotowanym na różne nieszczęśliwe zdarzenia – wyjaśnia Robert Jaworski, burmistrz Chęcin.

Zakup defibrylatorów przez gminy jest też możliwy z rządowego programu Razem Bezpieczniej. Wnioski do niego można składać w Urzędzie Wojewódzkim.

Zobacz materiał filmowy przygotowany przez Karolinę Kopijkowską-Harczuk.