Już tylko cztery mecze zostały piłkarzom ręcznym PGE Vive do końca sezonu zasadniczego Superligi. I oczywiście rozegrają je w ekspresowym tempie, do którego są przyzwyczajeni. W sobotę w Hali Legionów zagrają z Pogonią Szczecin, a już we wtorek, też u siebie, z Gwardią Opole.

Sobotni pojedynek ze Szczecinem będzie dla kielczan czwartym w ciągu siedmiu dni, szóstym w dwa tygodnie, a w marcu zagrają w sumie dziesięć spotkań. Mimo to zawodnicy nie narzekają. - Jakoś się trzymamy, okres przygotowawczy przed sezonem i w styczniu dobrze przepracowaliśmy więc nie ma z tym problemu, rotujemy składem, niektórzy grają, niektórzy odpoczywają, jakoś się uzupełniamy – wyjaśnia Mateusz Jachlewski, zawodnik Vive. A co najważniejsze, takie obciążenie nie odbija się na wynikach i zdrowiu zawodników.

W dodatku w tym szaleństwie jest metoda. W pierwszej częsci sezonu trener Tałant Dujszebajew tak zaplanował pracę, żeby szczyt formy przyszedł w odpowiednim momencie. - Forma musi być na koniec marca i cały kwiecień – mówi trener Vive. Dlatego rywale nie mają co liczyć na przemęczenie mistrzów Polski, a zwłaszcza rywale z dolnej części tabeli, tak jak Pogoń Szczecin, która zajmuje ostatnie miejsce w grupie pomarańczowej.

W drużynie Pogoni gra były zawodnik kieleckiej siódemki, Mateusz Zaremba, który z Vive zdobył parę tytułów mistrza Polski, a w Szczecinie jest graczem wiodącym. Początek meczu w sobote o 16 w Hali Legionów.

Zobacz materiał przygotowany przez Leszka Salvę.