Mieszkańcy wsi Skrzelczyce w gminie Pierzchnica protestują przeciwko miejscowej kopalni, która chce wznowić działalność i prowadzić wydobycie metodą odstrzałów. Zarząd zakładu tłumaczy, że ta metoda będzie mniej uciążliwa dla otoczenia. Z tą opinią nie zgadzają się mieszkańcy i działalności zakładu mówią "Nie".

Mieszkańcy Skrzelczyc nie wyrażają zgody na stworzenie strefy rażenia odłamkami na swoich posesjach. Nie chcą kopalni w swojej wsi. Oficjalny protest wręczyli wójtowi Pierzchnicy. Podpisało się pod nim ponad dwieście pięćdziesiąt osób. Ludzie obawiają się, że braknie wody. Bo jej poziom w okolicy stale się obniża. - Jesteśmy na etapie poszukiwań eksperta, który jeszcze w jakiś sposób głębiej to zbada, bo sprawa tutaj zaopatrzenia mieszkańców w wodę jest dla nas najistotniejsza - podkreśla Stanisław Strąk, wójt Pierzchnicy.

Kopalnia Skrzelczyce kieleckiej firmy Fart działa tu od dziesięciu lat. To same problemy - narzekają mieszkańcy. - Wysokie napięcie za blisko, zwałka za blisko, las mi wysycha i nikt się ze mną nie liczy - mówi Andrzej Lasia. - Kurz jest niesamowity. Nie można wtedy posiedzieć na podwórku. Żeby się tego nie nawdychać. No i przede wszystkim też hałas - dodaje Agata Burkat. Od rana do wieczora przez sześć dni w tygodniu. Ciężarówki z kopalni rozjeżdżają drogi. A wcześniej te tereny były idealne do zamieszkania. - W tej chwili nikt sie nie pyta, cena ziemi, gruntów spadła i jest ogólna degeneracja środowiska - mówi Stanisław Tarka.

Pod koniec ubiegłego roku koncesja kopalni na wydobycie kruszcu wygasła. Teraz zarząd zakładu chce ją przedłużyć i zmienić technologię wydobycia - na metodę odstrzałów. A od granicy złoża do najbliższych zabudowań jest około dwustu metrów. - Działki, które są w moim posiadaniu są narażone na strefę odrzutu odłamkami. Czyli powiedzmy, że nie mogę wychodzić na swoją posesję kiedy chcę - mówi Norbert Oczkowski.

Prezes firmy Fart jest zdziwiony obawami mieszkańców. Jego zdaniem ta technologia zmniejszy uciążliwość kopalni. - W tej chwili od godz. 6.00 rano tam pracowały młoty i te młoty było słychać w promieniu wielu kilometrów. I to przeszkadzało. A taki odstrzał robi się raz na miesiąc, raz na dwa miesiące i tyle - mówi Mirosław Szczukiewicz, prezes Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych "Fart".

Na jakich zasadach kopalnia Skrzelczyce wznowi działalność? Decyzja zależy od wójta Pierzchnicy i urzędu górniczego.