Drzewa kwitły za krótko i... za wcześnie. Sandomierskie sady wyglądają dziś jakby to już był koniec wiosny. Owoców jest dużo, ale dużo też zagrożeń - doskwiera brak deszczu, obawy budzi chłód "ogrodników" i Zimnej Zośki.

Sadownicy podkreślają, że w okolicach Sandomierza nie padało od 5 tygodni. Jeśli ta sytuacja się utrzyma - będą szkody w sadach. Na razie drzewa jakoś radzą sobie bez wody, co widać po przyrostach. Owoców jest dużo. Pojawiły się co najmniej 2 tygodnie przed czasem, a drzewa kwitły 10 dni krócej niż zwykle. Wszystko przez wcześniejszą wiosnę i wysoką temperaturę. W niektórych sadach, jabłonie kwitną... już po raz drugi.

Na razie trudno przewidzieć jaki będzie sezon. Przed sadownikami jeszcze "zimni ogrodnicy" i "zimna Zośka": tradycyjnie chłodniejszy okres między 12 a 15 maja, kiedy to przypadają imieniny Pankracego (12 maja), Serwacego (13) Bonifacego (14 maja), oraz Zofii. Synoptycy przewidują, że w tych dniach temperatura będzie niższa niż do tej pory, ale plusowa. Przymrozki mogą wystąpić lokalnie, przy gruncie.

Wcześniejsza wiosna spowodowała, że zaplanowane na niedzielę w Samborcu Święto Kwitnącej Jabłoni, po raz pierwszy od lat - odbędzie się - w zupełnie zielonych sadach.

Zobacz materiał filmowy przygotowany przez Ewelinę Baran.