Dwa martwe dziki, które przez kilka dni leżały na polu w Rudkach nagle zniknęły. Ku zdumieniu urzędników gminy Szydłów, którzy w końcu zdecydowali, że truchła zutylizuje specjalistyczna firma. Okazało się, że dziki ostatecznie zabrali myśliwi.

Przypomnijmy: przez cztery ostatnie dni na polu państwa Kowalików leżały dwa dziki, zastrzelone najprawdopodobniej przez kłusowników. O pomoc w ich usunięciu rodzina prosiła gminę i koło łowieckie. Bezskutecznie - państwu Kowalikom powiedziano by po prostu zakopali zwierzęta. Oni nie wyrazili na to zgody, obawiali się m.in. że dziki mogły być chore i ich truchła stanowią zagrożenie epidemiologiczne.

Kowalikowie chcieli by martwe zwierzęta zabrała odpowiednia firma Ale tu pojawiły się schody.. kto ma to zrobić. Ani urzędnicy z gminy ani przedstawiciele koła łowieckiego nie kwapili się do tego. - Była taka spychlologia kto ma to zrobić - opowiada Wioletta Kowalik.

W końcu wczoraj urzędnicy z gminy Szydłów wysłali firmę, która dziki miała zabrać do utylizacji. Ale dzików już na polu nie było. - Około 16 przyjechał samochód utylizujący i teść pojechał z tymi ludźmi na pole. Ale okazało się, że dzików nie ma. Zaczęliśmy się śmiać, że dziki zmartwychwstały i odeszły - mówi pani Wioletta. Okazuje się, że martwe zwierzęta zabrali członkowie koła łowieckiego "Ponowa".

Odpowiedzialność za zabranie martwych zwierząt regulują odpowiednie przepisy. - Właściciel posesji jest zobowiązany do utrzymania należytego porządku, między innymi poprzez zabieranie zabitych czy padłych zwierząt - wyjaśnia Edyta Gawlik-Rawska z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Kielcach. W przypadku dzikich zwierząt tylko w wyjątkowych sytuacjach powiatowy weterynarz może wyrazić zgodę na ich zakopanie. W każdym innym przypadku takie zachowanie wiąże się z konsekwencjami prawnymi. - Ktoś sobie pomyśli, że to jest tylko zakopanie kota czy chomika, który jest bardzo mały... Ale tak naprawdę my nie wiemy czy zwierzę nie było zarażone, chore - mówi Edyta Gawlik-Rawska. Przepisy są takie same zarówno w przypadku zwierząt hodowlanych i dzikich.

Martwe zwierze musi być zutylizowane. - Nie możemy sobie wykopać dziury i zakopać zwierzę, ponieważ to zagraża bezpieczeństwu. Osoba, która się tego dopuszcza może być ukarana grzywną nawet do 5 tysięcy złotych - informuje st. sierżant Damian Janus z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

Na terenie naszego województwa są dwie firmy, którym można zgłaszać takie przypadki. Pomocy można szukać także u weterynarzy lub w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii w Kielcach.

Zobacz materiał przygotowany przez Urszulę Degejdę.