Zalane domy i posesje, uszkodzone drogi i mosty, zniszczone uprawy - to efekty ulewnych deszczy, które w sobotni wieczór nawiedziły region. Dziś rozpoczęto szacowanie strat w najbardziej poszkodowanej gminie Bieliny. Już wiadomo, że spora część plonów jest tam nie do uratowania.

Bieliny, regionalne "truskawkowe zagłębie", w sobotniej ulewie ucierpiało najmocniej. Rolnicy już liczą straty. - Z truskawek to nie wiem czy cos będzie do uratowania... Są najbardziej poniszczone - mówi jeden z plantatorów.

Uprawy zniszczyła nie tylko ulewa i osuwające się z wodą błoto, ale też grad jakiego w tych okolicach nikt nie widział od lat. - Grad był większy niż groszek konserwowy który się dodaje do sałatki, jak gołębie jajka - takiej wielkości był grad - opowiada Zdzisław Jaguś, mieszkaniec Bielin. - Chmura wyszła zza lasu, zza Łysicy. Była potężna, poszedł grad, ulewa, pioruny zaczęły trzaskać.

Jedna z błyskawic uderzyła w budynki gospodarcze we wsi Kakonin. Mimo ulewnego deszczu zabudowania doszczętnie spłonęły. Strażacy przez całą noc wypompowywali wodę z zalanych domów i posesji. Dziś do pracy przystąpiły gminne zespoły szacujące straty.

Gmina wystąpi też o rządową pomoc. Jutro wójt Bielin ma w tej sprawie rozmawiać z wojewodą.
Zobacz materiał filmowy przygotowany przez Dominika Masieraka.