Sąd zajmie się sprawą pijanego pilota, który pod wpływem alkoholu spowodował wypadek nad zalewem w Chańczy. Mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia do tego wysoka kara finansowa i utrata uprawnień pilota motolotni.

- Sprawę trzeba rozpatrywać w dwóch kategoriach. Po pierwsze ten mężczyzna pilotował   motolotnię pod wpływem alkoholu za co grozi mu kara do dwóch lat pozbawienia wolności, ale przede wszystkim naraził zdrowie i życie swojego pasażera za co może mu grozić kara do trzech lat - informuje st. sierż. Damian Janus, biuro prasowe KWP w Kielcach.
 
41-latek z powiatu buskiego w niedzielny pranek prowadząc motolotnię pod wpływem alkoholu wpadł do zalewu Chańcza. Podróżował z pasażerem. Obaj mieli po 1,5 promila alkoholu we krwi. Rozbitków na brzeg wyciągnął wędkarz. Zostali przewiezieni do szpitala, gdzie po badaniach nie stwierdzono uszczerbku na ich zdrowiu. Zostali wypisani do domu.

Oprócz kary pozbawienia wolności i utraty uprawnień, pilotowi grozi  także wysoka grzywna. Dodatkowo może on zostać obciążony kosztami akcji wydobycia lotni z dna zalewu.