Stereotypowe damsko-męskie podziały przełamane. Bo zawód budowlańca, czy geodety to nie tylko praca dla Panów. I można było się o tym przekonać dziś na Politechnice Świętokrzyskiej. Pomysłów na promocję uczelni nie brakowało.

Dziewczyny w kaskach. Widok niecodzienny, ale coraz bardziej realny. Dziewczyny na politechniki! Na Świętokrzyską nie przyszły, a przybiegły. Bo chłopak z tytułem inżyniera - ich zdaniem - to już przeżytek. Pora na kierownika budowy... w szpilkach. Kiedyś to był wyjątek, obecnie staję się normą. Ale by te normy utrzymać trzeba panie do studiów technicznych zachęcić. Dlatego dziś drzwi politechniki otwarto szczególnie dla dziewczyn. Poznały technikę oświetleniową, pomiary dźwięku i zaprzyjaźniły się z Łazikiem Marsjańskim. Wszystko to by ułatwić wybór właściwego kierunku. A tych na politechnice co nie miara. Renata Pożoga dwa lata temu wybrała zarządzanie inżynierią produkcji. I choć to kierunek niełatwy podjęła wyzwanie. - Inżynier to trochę lepszy tytuł, później magister, uczelnia techniczna więcej daje w rozwoju – twierdzi Renata Pożoga, studentka Politechniki Świętokrzyskiej.

Z tego samego założenia wyszło ponad 2,5 tysiąca studentek wybierając Politechnikę Świętokrzyską. 1/3 przyszłych inżynierów i magistrów na tej uczelni to właśnie Panie. - Łamiemy tutaj ogólnie przyjętą opinię, że zawód inżyniera jest tylko i wyłącznie dla panów, panie doskonale radzą sobie w zawodzie inżyniera – mówi Kamil Dziewit, rzecznik Politechniki Świętokrzyskiej.

A akcja "Dziewczyny na politechniki" przynosi efekty. Jeszcze 10 lat temu panie stanowiły 20% wszystkich studentów. Dziś ponad 30%.