Piłkarki ręczne Korony Handball, które w pierwszym meczu nowego sezonu Superligi przegrały z MKS Lublin po spotkaniu dostały... po paczce cukierków. Inauguracja rozgrywek dla kielczanek, okazała się tylko częściowo udana.

Dominika Więckowska lat 19, Katarzyna Piecaba lat 20, Honorata Czekała 19 - taki pesel miały rozgrywające drużyny Korony Handball w inauguracyjnym meczu Superligi z MKS Lublin. Legendarnym MKS-em, który 19. razy zdobywał Mistrzostwo Polski. Dlatego mimo porażki 16 do 30 kielczankom należy się trochę miłych słów za świetny pierwszy kwadrans i przyzwoitą grę w drugiej połowie. A dla znakomitej w bramce Aleksandry Orowicz nawet gratulacje.

- Dziękuję bardzo, to jest zasługa całej obrony mało osób się na tym zna, że jak blok jest dobrze ustawiony to bramkarka idzie w jedną stronę to była zasługa całej obrony i ja miałam takie "flow" my to mówimy w bramkarskim żargonie i po prostu się udało - mówi Aleksandra Orowicz, bramkarka Korony Handball.  

Mecz rozstrzygnął sie w końcówce pierwszej połowy. Ostatnie 10 minut przed przerwą MKS wygrał 11:1 i miał juz 12 goli przewagi. Porażka kielczanek mogła być wyższa, ale w drugiej połowie nabrały odwagi. - Powiedziałyśmy sobie w szatni, żeby nie patrzeć na wynik tylko grać swoją piłkę do pewnej to co żeśmy sobie założyły przed meczem i gdyby nasza skuteczność była lepsza to wynik mógłby być jeszcze lepszy - mówi Dominika Więckowska, rozgrywająca Korony Handball.

Punktów nie ma, ale są pochwały. Na przykład od Krystyny Repelewskiej, która jeszcze przed wakacjami grała w Koronie i pomogła wywalczyć awans do Superligi. - Jestem z nich dumna, szczególnie podkreślę grę Więckowskiej, która zachwyca, imponuje, bierze ciężar gry na swoje barki i jest skuteczna i ma takie momenty bardzo solidnej piłki ręcznej - mówi Krystyna Repelewska MKS Perła Lublin. Dlatego cukierki jak najbardziej na miejscu - przydadzą się. - Przyjechali do mnie rodzice, jechali długa drogę ze Szczecina więc na pewno spadł im poziom cukru, po meczu szczególnie więc na pewno zjedzą - mówi z uśmiechem Aleksandra Orowicz, bramkarka Korony Handball. Choć w diecie sportowca raczej nie powinny sie pojawiać. - Ja się nie znam, nie wiem co było w tych pudełkach prawdopodobnie było ono wypełnione marchewkami - żartuje Tomasz Popowicz, trener Korony Handball.

Oby taka marchewkowa dieta pomogła w kolejnym meczu, już w środę na wyjeździe w Kościerzynie na Pomorzu i potem w sobotę, znów w Kielcach, z Koszalinem.