Prokuratura wszczęła śledztwo i a Państwowa Inspekcja Pracy kontrolę. To echa tragedii, do jakiej doszło wczoraj w przepompowni ścieków w miejscowości Zołcza Ugory w gminie Pacanów. W trakcie rutynowych prac jeden z pracowników śmiertelnie zatruł się siarkowodorem, dwaj inni trafili do szpitala. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przyczyną wypadku był brak odpowiednich zabezpieczeń.

To miała być rutynowa kontrola instalacji. Okazała się śmiertelną pułapką... Najpierw zasłabł jeden z pracowników. Drugi ruszył mu na pomoc i... również stracił przytomność. Na miejsce wezwano strażaka. To była trzecia ofiara trującego gazu. - Po wyciągnięciu tych trzech mężczyzn na powierzchnię okazało się, że prawdopodobnie ulegli zatruciu siarkowodorem. Wszyscy trzej trafili do szpitali - informuje młodszy aspirant Tomasz Piwowarski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Busku Zdroju.
Nie żyje jedna osoba. Dwie pozostałe są w szpitalach w Busku-Zdroju i w Krakowie, przy czym stan jednego z mężczyzn określa się jako "ciężki".

Siarkowodór to śmiertelnie groźny gaz. Powstaje w wyniku rozpadu białek. Niemal natychmiast powoduje utratę przytomności i paraliżuje układ oddechowy. - Przy dużych stężeniach nawet jeden oddech może być zabójczy - wyjaśnia Tomasz Gołębiowski, lekarz ze Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego.

Siarkowodór powstaje m.in. w ściekach. Opary trującego gazu występują w oczyszczalniach, przepompowaniach, nawet w kanałach. Dlatego pracownicy w takich miejscach powinni być odpowiednio zabezpieczeni. W tym przypadku - prawdopodobnie - nie byli. Sprawę bada Państwowa Inspekcja Pracy. - Czy zapewniono asekurację osoby, która powinna być tak samo wyposażona jak pracownik wewnątrz zbiornika? Czy dokonano pomiaru powietrza, czyli ilości tlenu i ewentualnych substancji niebezpiecznych? - pyta Tomasz Staniec z Państwowej Inspekcji Pracy w Kielcach. Wstępne wyniki kontroli PiP poznamy najwcześniej za dwa tygodnie.

Równoległe postępowanie prowadzi też prokuratura. - Mówimy tu o nieumyślnym spowodowaniu śmierci pracownika. Będziemy badać wszystkie okoliczności tej sprawy, w szczególności przesłuchujemy świadków, zabezpieczamy dokumentację, która dotyczy tych pracowników i tego co mieli wykonywać w tej przepompowni - informuje Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Dziś przeprowadzono też sekcję zwłok mężczyzny, który zmarł w wyniku zatrucia. Wstępne wyniki badań powinny być znane już jutro.

O sprawie informowaliśmy także tu: http://kielce.tvp.pl/33949621/smiertelny-wypadek-zatrucie-siarkowodorem.

Zobacz relację Karoliny Ziewieckiej.