Po przejęciu przez samorząd lecznia w Opatowie ma jednak szansę na pozostanie w sieci szpitali, co wiąże się z utrzymaniem stabilnego finansowania. Do tej pory NFZ i Ministerstwo Zdrowia widziało tylko jedno wyjście - konkurs i kontrakt poza siecią. Sytuacja jednak się zmieniła.

Szpital powiatowy w Opatowie od sierpnia 2015 roku jest własnością spółki Centrum Dializa z Sosnowca. Jednak pod koniec października radni powiatowi zdecydowali, że lecznica powinna wrócić w ręce samorządu i postanowili zerwać dotychczasową umowę z prywatną spółką. Problem w tym, że szpital należy do tzw. sieci szpitali, co gwarantuje mu 4 letnie finansowanie na przyzwoitym poziomie.

Początkowo sugerowano, że po zmianie zarządcy opatowska placówka "wypadnie" z sieci. Taka sytuacja oznaczałaby konieczność organizowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia dodatkowych konkursów na świadczenia medyczne - a to nie gwarantowało finansowani wszystkich oddziałów szpitala. Nie było też pewne, czy możliwe będzie przekazanie kontraktu nowemu zarządcy, na podstawie cesji.

Teraz strony się doszły do porozumienia. - Stanowisko Ministerstwa, Centrali i nasze jest takie, że powinna jednak być podpisana cesja. W związku z tym przygotowujemy już projekt takiej cesji. Musimy ustalić jeszcze pewne kwestie finansowe - wyjaśnia Małgorzata Kiebzak, dyrektor świętokrzyskiego oddziału NFZ.

Pod znakiem zapytania pozostaje jednak przyszłość oddziału ginekologiczno-położniczego w Opatowie. W tym roku urodziło się tu najmniej dzieci spośród wszystkich szpitali regionu. - Będziemy to analizować, ale myślę, że tutaj największą rolę będzie odgrywała opinia konsultanta wojewódzkiego w tej sprawie - dodaje Małgorzata Kiebzak.

Doktor Wojciech Rokita, konsultant wojewódzki d/s ginekologii i położnictwa zwraca uwagę, że wpływ na liczbę porodów w Opatowskiej lecznicy ma kilka czynników. To przede wszystkim jakość opieki medycznej, ale nie tylko... - Nie miał szczęścia szpital w Opatowie do właściciela. Myślę, że ta mała liczba porodów jest jakby papierkiem lakmusowym wskazującym jak nie należy zarządzać jednostką - mówi dr n. med. Wojciech Rokita.

Ale szpital omijają nie tylko kobiety w ciąży. Co piąty pacjent przyjmowany na Szpitalny Oddział Ratunkowy w szpitalu w sąsiednim Ostrowcu, jest mieszkańcem powiatu opatowskiego... Jak twierdzą lekarze - pacjenci, którzy mogą wybrać sami - jadą do szpitala ostrowieckiego. Niestety, w wyniku tej sytuacji w Ostrowcu wydłużają się kolejki... - Pacjenci są zdenerwowani, poirytowani... Zresztą słusznie, bo większość z nich mogłoby być zaopatrzonych w miejscu zamieszkania - wyjaśnia Zbylut Lewicki, kierownik SOR w ostrowieckim szpitalu.

Dyrekcja Narodowego Funduszu Zdrowia i przedstawiciele władz powiatu po raz kolejny mają rozmawiać o przyszłości szpitala, oraz sposobie przekazania finansowania placówki po zmianie zarządcy.

Zobacz relację Karoliny Ziewieckiej.