Służby weterynaryjne przygotowują się na wypadek pojawienia się w regionie ognisk wirusa afrykańskiego pomoru świń. 150 lekarzy weterynarii przechodzi właśnie szkolenie z zapobiegania i rozpoznawania choroby. Za miedzą, na Lubelszczyźnie i Mazowszu, wirus już zaatakował.

Kiedyś dostawali pięć złotych za kilogram żywca, dziś złotówkę mniej. Straty są duże, mówią producenci trzody chlewnej. Do tych problemów - dochodzi jeszcze jeden. Afrykański pomór świń. Choroba od dawna występuje na Podlasiu, w województwach warmińsko-mazurskim, mazowieckim i lubelskim. W ostatnich dniach pojawiło się tam kilkadziesiąt nowych przypadków.

W województwie świętokrzyskim choroby jeszcze nie ma, ale lekarze weterynarii dmuchają na zimne. Dziś uczyli się jak rozpoznawać i zapobiegać afrykańskiemu pomorowi świń, jak prawidłowo stosować ochronne kombinezony i maty dezynfekcyjne.

Choroba wywodzi się z Afryki, ale przez Gruzję i Białoruś przeniosła się do Polski. Dla ludzi nie jest niebezpieczna. Jednak po jej stwierdzeniu u choćby jednego zwierzęcia trzeba wybić i zutylizować wszystkie zwierzęta z danej hodowli.