Zadłużają się, albo rezygnują z inwestycji lub z jej części. Ten problem znają niemal wszyscy samorządowcy, bo niemal każdego dnia w wielu gminach nie udaje się rozstrzygnąć przetargu. Powód? Zaporowe ceny proponowane przez wykonawców.

Latem - kurz, jesienią - błoto. W takich warunkach parkują mieszkańcy i turyści w Świętej Katarzynie. Przydałaby się lepsza nawierzchnia, mówią zgodnie. Samorządowcy planowali wyłożyć parking kostką brukową. Na planach się skończyło, bo jak mówią - ceny okazały się za wysokie. Najniższa oferta w przetargu - 900 tysięcy złotych, najwyższa- półtora miliona. To ... 400 procent więcej, niż zaplanowano w budżecie gminy. - To są niesamowite pieniądze - podkreśla Wojciech Kózka, przewodniczący Rady Miejskiej w Bodzentynie.

Z takimi problemami borykają się niemal wszyscy samorządowcy. Budowa dróg i boisk, remonty szkół i ośrodków zdrowia stoją w miejscu bo przetargi trzeba odwołać. Tomasz Tworek, właściciel firmy budowlanej twierdzi - to nie zachłanność przedsiębiorców, a niedoszacowane kosztorysy, brak rąk do pracy, wyższa stawka godzinowa dla pracowników i podwyżka cen materiałów budowlanych, są przyczyną takiego stanu.

Dziś samorządowcy- muszą brać kredyty, rezygnować z inwestycji, lub ograniczać zakres robót. Grzegorz Dziubek ze Związku Miast i Gmin Regionu Świętokrzyskiego przyznaje - dziś warunki dyktują przedsiębiorcy, dlatego samorządowcy powinni m.in. oferować płatności częściowe i dawać więcej czasu na realizację inwestycji.

Budowlańcy i samorządowcy szacują, że taka sytuacja może się utrzymać do dwóch lat.