Instalacja do utylizowania odpadów przy ulicy Karskiego w Kielcach - nie powstanie. Obiektu nie chcą mieszkańcy, ani władze miasta.

- Według mojej oceny ta instalacja tam nie powstanie - podkreśla prezydent Kielc Wojciech Lubawski. Tłumaczy, że urzędnicy mają obowiązek przeanalizować wniosek, który wpłynął do Ratusza. Miasto sprawdza między innymi dostarczoną przez firmę dokumentację dotyczącą wpływu na środowisko. - Z treści raportu o oddziaływaniu na środowisko przygotowanego przez spółkę jasno wynika, że będzie trudno tej firmie uzyskać możliwość działania na tym terenie - twierdzi Tomasz Bogucki, kielecki radny, Porozumienie Samorządowe i wskazując m.in. na obowiązujące zapisy studium zagospodarowania przestrzennego dla tej części miasta. - To nie jest kwestia tylko zagrożenia samego takiego fizycznego, ale to jest również psychiczny stan tych ludzi. Ja im współczuje, że oni w ogóle przeżywają teraz jakiś stres, ale to trzeba również brać pod uwagę. Więc apeluję o spokój, my tę procedurę musimy do końca przeprowadzić, ale nic złego się nie wydarzy - zapewnia Wojciech Lubawski, prezydent Kielc.
 
Miasto prowadzi także rozmowy z firmą. Jej przedstawiciele bronią projektu, zapewniają, że inwestycja nie będzie uciążliwa dla mieszkańców, ani dla środowiska. - Nie będą tam składowane żadne odpady, nie będzie to żadnego rodzaju wysypisko, spalarnia, czy cokolwiek takiego co emitowało by jakiekolwiek substancje do atmosfery, czy które nawet emitowałoby dźwięk - mówi Grzegorz Borek, pełnomocnik firmy.
 
Inwestor chciałby na działce przy ul. Karskiego 17 stworzyć 2 instalacje do unieszkodliwiania odpadów przemysłowych. W pobliżu znajdują się dwie szkoły i dwa przedszkola. Ale te argumenty nie przekonują mieszkańców. - Jest teren zielony czyli chcemy oddychać świeżym powietrzem, dlaczego tego nie zrobiono gdzieś na terenie poza Kielcami, gdzie bezpiecznie mogą to zapewnić. Dlaczego w środku miasta to robią? nie rozumiem tego - mówi jedna z mieszkanek, Jolanta Sobaś.
 
Do Ratusza zgłosiła się też organizacja środowiskowa, która chce być stroną w postępowaniu i nie chce dopuścić do realizacji inwestycji.