Ponad tysiąc osób odpoczywa właśnie na obozach harcerskich w regionie. Ale czy to bezpieczny odpoczynek? To sprawdzają strażacy i policjanci. Rok temu na Pomorzu w wyniku wichury zginęły dwie harcerki, a ponad 20 osób zostało rannych.

Gwizdek - sygnał do ewakuacji, tym razem - ewakuacji próbnej. Bo w sytuacji zagrożenia, trzeba przećwiczyć wszystkie scenariusze. Harcerze na jednym z obozów w regionie spędzą jeszcze tydzień. Obóz znajduje się w środku lasu. Najbliższa miejscowość - kilka kilometrów dalej. Mimo to, młodzież jest pod stałą opieką służb. - Dwa razy na dobę meldujemy straży pożarnej, że jesteśmy, że jest wszystko ok. Ilu mamy uczestników i ile mamy namiotów. Żeby oni wiedzieli ile osób przeliczyć na punkcie ewakuacji i ile namiotów mają przeszukać jeżeli kogoś będzie brakowało - mówi Stanisław Stelmach, kierownik obozu harcerskiego w Widełkach.
 
Strażacy, leśnicy, policjanci na bieżąco kontrolują obozy harcerskie w świętokrzyskiem. To konieczne, by uniknąć tragedii. Przypomnijmy, rok temu na Pomorzu wichura przeszła nad obozowiskiem. Wiatr łamał drzewa i słupy energetyczne. Zginęły dwie harcerki. Kilkadziesiąt osób zostało rannych. Przez kilka godzin straż starała się dotrzeć do poszkodowanych.
 
Z tamtej tragedii trzeba wyciągać wnioski - mówią strażacy. Dlatego miejsce zbiórki do ewakuacji nie może być przypadkowe. - Jest to miejsce bezpieczne. Ponieważ wokół nie znajdują się wysokie drzewa. W razie silnych wiatrów, czy burzy - nie zagrażają im w momencie wystąpienia jakichś złych warunków pogodowych - podkreśla asp. sztab. Adam Kodaś, KM PSP w Kielcach.
 
Strażacy udostępniają harcerzom specjalne radiostacje i odbiorniki. To urządzenia, które będą działać nawet w przypadku zerwania linii energetycznych czy telefonicznych. - Mamy możliwość nawiązania łączności w momencie dojazdu sił i środków, gdyby coś się działo. Dowódca pierwszego pojazdu ratowniczo-gaśniczego, który dojeżdża nawiązuje łączność z komendantem obozowiska i wtedy mamy pełną jasność co się dzieje, czy są osoby poszkodowane - informuje bryg. Paweł Ksel, oficer prasowy PSP w Kielcach.
 
Od początku wakacji strażacy przeprowadzili ponad 20 kontroli. W jednym przypadku nie zgodzili się na utworzenie obozu harcerskiego - w miejscu, w którym zabrakło odpowiedniego dojazdu. W regionie odpoczywa ponad 1100 druhów.