Bolesne sprowadzenie na ziemię zaliczyła reprezentacja Polski na rozgrywanych w Kielcach Mistrzostwach Świata Piłkarek Ręcznych do lat 18. Po dwóch zwycięstwach, z Angolą i Słowacją, biało-czerwone wysoko przegrały z Rumunią, ale na szczęście awansu do kolejnej rundy są niemal pewne.

Żony nie oszukasz, matki nie oszukasz, a matki natury to nigdy w życiu. Do tego można by sprowadzić przyczyny porażki Polek w trzecim meczu na Mistrzostwach Świata. Rywalki z Rumunii były wyższe, cięższe i silniejsze. A do tego, pod względem sportowym - szybsze i lepsze technicznie. Piłka ręczna to taki sport, że nie zawsze większy i silniejszy wygrywa, ale tym razem wygrał i to bezdyskusyjnie 28 do 19. - Warunki może i były po ich stronie - najsłabszy mecz na tym turnieju - mówi Artur Piechota, II trener Polski U18.
 
Polki można pochwalić za walkę. W pierwszej połowie ustępowały tylko o dwa trzy gole, a różnica nie była zbyt widoczna. Walczyły też pod koniec drugiej połowy. Niestety wtedy już tylko o to, by przegrać bardziej honorowo, niżej niż 10 golami. Niestety, bo w międzyczasie nastąpiła deklasacja i z dwóch goli starty w parę minut zrobiło się 11. - Widać było różnicę  do końca - mówi Gabriela Haric, Polska U18. - Zabrakło nam i skuteczności i obrony - dodaje Marta Chodakowska, Polska U18.
 
A następne spotkanie pojutrze, bo sobota to na turnieju dzień przerwy. W niedzielę o 18 w hali Legionów Polska zagra z mistrzyniami Europy tej kategorii wiekowej, Niemkami. W poniedziałek o tej samej porze i w tym samym miejscu ostatni mecz grupowy z Austrią, który zadecyduje o tym czy biało-czerwone do fazy pucharowej awansują z 3 czy 4 miejsca.